Autor Wiadomość
Browzy123
PostWysłany: Nie 17:18, 14 Sty 2007    Temat postu:

ja tego zupełnie nie chwytam, powiem tyle, że opo szło dobrym tropem, ale ja już się gubię, Wojna Flux`ów, D`JOK bez nogi, Una traci kontrole nad ciałem i zaraz będzie potrzebowała kolejne Razz dla mnie to już sie pogmatwało, ale ogólnie jest git, widać że twój styl pisania się poprawił (nie mam na myśli ostatniego epizodu tylko te pierwsze Wink) Czekam na CDN Wink
Elmo
PostWysłany: Sob 14:19, 13 Sty 2007    Temat postu:

Ok ^^ Czekam Wink
falka
PostWysłany: Sob 11:27, 13 Sty 2007    Temat postu:

heh, no tak:D

może napiszę o nich coś w następnym odcinku, który chyba już wkrótce:pp
Elmo
PostWysłany: Pią 23:24, 12 Sty 2007    Temat postu:

Ja tam puytan nie mam ^^ Sie połapałem xD
A nie jest jedno... czemu nie ma nic o Piratsach? xD
falka
PostWysłany: Pią 15:12, 12 Sty 2007    Temat postu:

nie wahajcie się zadawać pyatania, jeśli coś jest w pewien sposób niejasne:)

choć nie pisałam tak długo, oowiadania żyło własnym życiem, wydarzyło się sporo.
Elmo
PostWysłany: Czw 23:03, 11 Sty 2007    Temat postu:

No cóż... dawno nie czytałem i ciężko mi sie połapać ale mi sie w sumie podoba ^^ Pisz więcej jak możesz xD
falka
PostWysłany: Czw 21:44, 11 Sty 2007    Temat postu:

Sprawa wygląda tak, że nie pisałam od miesiąca z górąRazzP

ale w związkuz tym, że zapachniało mi feriami, wena przyszła i oto jeszcze ciepła porcja;)

lepsza niż poprzednia, która nawiasem mówiąc, to wielki niewypałWink







***

Statek choć nowoczesny, był jednak bardzo mały. W założeniach Clampa miał być dostosowany do szybkiego transportu nie więcej niż trzech osób: jego, Aarcha i Uny. Chwilowo jednak został zaadaptowany jako transportowiec dla niemal całej drużyny. W bazie pozostał D'Jok, bo nie miał przed czym uciekać, oraz Una, bo formalnie nie istniała. W świetle prawa nie tylko nie była pełnoprawnym obywatelem, lecz po prostu nigdy się nie urodziła. D'Jok jako niepełnosprawny i niezdolny do samoistnego funkcjonowania, nie był zagrożony nagłym powołaniem do wojska, a nawet do ewentualnej rezerwy.

Tia obudziła się z niejasnym uczuciem, że spała zbyt długo. Ziewnęła i chciała się przeciągnąć. W tym właśnie momencie zdała sobie sprawę, że kajdanki, przypięte do metalowego pręta okrętowego łóżka całkiem efektywnie uniemożliwiają jej ruch. Wytężyła pamięć, starając się znaleźć w niej najsensowniejsze wytłumaczenie aktualnej sytuacji.



Aarch nerwowo spojrzał na wyświetlacz radaru, migający wątłym światłem pośród ciemności kokpitu głównego.
-Zasilanie siada. -Skomentował krótko sytuację, gdy tylko do pomieszczenia wszedł Clamp.
-Jasne, że siada. To nie jest perpetuum mobile, Aarch. Wiesz ile jest tu ludzi? No to policz. Gdybyśmy byli tyko my, moglibyśmy uciec na sam koniec świata i nikt by nas nie dogonił. Nikt by nas nie złapał. Ale ty znów chcesz być bohaterem. Znów na siłę. Czemu? Może warto ich zapytać o zdanie.
-Najwyższa ku temu pora. Wygląda na to, że się zbliżamy do celu.
-Przygotować całą jednostkę do lądowania! Wyłączyć silniki boczne! -wydał głośno polecenie Clamp, na co komputer główny odpowiedział serią cichych odgłosów pikania.
-To duże, niebieskie, to Obi, tak? -zapytał Aarch z całą ciekawością laika. Clamp zaśmiał się cicho.
-Jasne, że tak, lecimy tu już trzecią dobę. W porę się zorientowałeś.
-Jak oznaczony jest nasz statek?
-Na zielono.
-To małe na zielono, czy to duże na zielono?
-Aarch, jakie duże na zielono?
-No tu jest dużo takich, ty, może to gwiazdy? -zasugerował Aarch. Czas potrzebny Clampowi, ażeby dostać się przed ekran radaru, liczony musiałby być w nanosekundach.
-Kurwa, atakują nas! Aarch, chyba jest już za późno!
-Za późno na co?
Odpowiedzi Clampa Aarch już nie usłyszał. Została skutecznie zagłuszona przez warkot, dobywający się z tylniej strony statku.
-Aarch, bierz dzieciaki i leć pod pokład, wchodzą tu! Zaraz wszystko się zdekompresuje!
-Kto wchodzi, co się zdekompresuje?! O co chodzi w ogóle?!
Statek zatrząsł się, jak grzechotka w ręce dziecka. Aarch z przerażeniem patrzył, jak w suficie pojawia się wielkie wgniecenie i zrozumiał, że nie pozostało wiele czasu.


Una patrzyła ze znudzeniem, jak krople krwi z kroplówki powoli przesuwają się przez cienką żyłkę, aż do wenflonu, umieszczonego na przegubie dłoni. Westchnęła cicho, patrząc na trzy kolejne butelki, czekające na swą kolej. Transfuzja. Z apatią rozejrzała się po sali. D'Jok spędzał kolejną dobę w słodkiej nieświadomości zapewnionej mu przez olbrzymią dawkę morfiny. Nie czuł bólu, nie czuł cierpienia. Nie budził się, a sztuczny stan śpiączki był najlepszym rozwiązaniem, na jakie chwilowo Simbai mogła sobie pozwolić. Z goryczą pomyślała o jej aktualnej sytuacji. Do komitetu nie miała już po co wracać. Nie wykonała zleconych rozkazów. Nie dowiedziała się nic więcej ponadto, co wiedziała wcześniej. Najpierw zdradziła Aarchowi wszystko, co wiedziała, wszystkie cenne informacje. Informacje, ze które powinna umrzeć. Zdradziła je, i pozwoliła uciec mu z Tią. Wiedziała, że nie mają szans. Wiedziała, że pościg im nie odpuści. Wiedziała, że zginą. Pytaniem było, kto znajdzie ich jako pierwszy.


Dergh poprawił kołnierz raz jeszcze. W oficjalnym stroju czuł się bardzo nieswojo. Jako piłkarz nie często występował w szacie odświętnej. Ale jak długo można być piłkarzem? Zdrowie jest najważniejsze, a życie bardzo krótkie. Doskonale to rozumiał. Szczegółowo wytłumaczył mu to sam Negh-Ktre, przewodniczący rady królewskiej. I nieoficjalnie prawa ręka Jej Wysokości Imperator. A jeszcze mniej oficjalnie, szef kontrwywiadu. Nie wypada nie słuchać, gdy ktoś tak ważny prosi. To zaledwie mała przysługa, mówił Negh-Ktre, a może pomóc wszystkim. Dergh stał pod olbrzymimi wrotami do sali głównej. Miał być przyjęty przez samą Imperator. Prawa ręka, trzymająca szczegółowy raport i zeznania, była cała mokra, a papier pomięty niemiłosiernie. Drgnął, drzwi zaczęły się nieznacznie otwierać. Gdy herold wyczytał jego imię, przed oczami zrobiło mu się ciemno.


Sinedd zaskakująco szybko wrócił do siebie. Po powrocie do ośrodka Shadows'ów zamknął się z lustrem w pokoju i zagroził nie wychodzić, zanim nie zostanie wezwany stomatolog w sprawie jego ubytków w uzębieniu. Sprawa została załatwiona natychmiastowo. Ku radości trenera, oprócz dwóch złamanych żeber i prawej nogi wszystko z chłopakiem było w porządku.
Sinedd nic nie mówił o zajściu w podziemiach a jego trener nie pytał. Układ był prosty i w pewien sposób satysfakcjonujący dla obu stron. Artregor nie naciskał. Sinedd powoli zaczynał uczestniczyć w treningach, z dawną zawziętością i dawną determinacją. Do czasu, kiedy otrzymał powołanie.

Migające światło rozbudziło Ahito z rozmyślań. Jak zawsze, wszystko wydarzyło się za szybko. Zrozumiał tyle, że meczu nie ma. Później musiał się bardzo szybko spakować. Wylecieli, zanim granice powietrzne zostały zabezpieczone przed falą emigracji. Wojna siłą woli wygania własnych obywateli. Czy Ahito chciał uciekać, by schronić się przed wojną? Czy po to zabrał go Aarch? Czy nie wolałby zostać i walczyć o wolność ojczyzny? Było mu to bez znaczenia, był piłkarzem, i docelowo chciał grać w piłkę nożną. Cała reszta była jedynie dodatkiem do tego życia. Co innego Tia, pomyślał. Ona gdy tylko dowiedziała się o całej sprawie, nie chciała opuścić Akillianu. O tak, Aarch najpierw tłumaczył. Długo i cierpliwie. Potem uśpił przy użyciu zastrzyku.

-Królowa dziękuje ze złożenie raportu.-odrzekł z udawaną grzecznością Negh-Ktre.
-Każ mu się stawić o zmierzchu za dekadę- cichy głos zza kotary obwieścił.
-Jej wysokość Imperator radzi się pojawić za dni dziesięć. -kontynuował minister.
-Może odejść.
-Jej wysokość pozwala ci odejść. Jest zmęczona audiencją.
-Dziękuję za łaskę, o , Wielka Imperator.
Drzwi zamykały się bardzo powoli. Dergh liczył, że uchwyci choć cień postaci władczyni, ale nie dostrzegł nic zza grubego materiału. Herold, zamykając drzwi rzucił mu porozumiewawcze spojrzenie.
-Jej Wysokość zawsze tak? -wybąkał z niewyraźną miną.
-Pracuję tu od czterdziestu lat i nadal nie wiem, jak wygląda Jej Wysokość. Skąpi swego boskiego oblicza.

Za grubą kotarą Jej Wysokość Imperator uśmiechnęła się do siebie, czytając raport. Zdjęła wykwintną szatę, sięgnęła dłonią na poduszkę.
W delikatne, blade dłonie wzięła czarną wstążkę. Zgrabnym ruchem związała fioletowe pasma włosów w potężną kitę.
Browzy123
PostWysłany: Śro 13:18, 06 Gru 2006    Temat postu:

Ja także czekam

P.S. Falka jak znajdziesz czas to pliksa moje opo przejżyj Wink
Buziole od Browzyla :*
Elmo
PostWysłany: Wto 22:18, 05 Gru 2006    Temat postu:

O to dobrze słyszeć i jakis konkretny termin xD Super xD

Oczywiście ja czekam :*
falka
PostWysłany: Wto 21:51, 05 Gru 2006    Temat postu:

Bywam Elmo:*

tylko moja doba trwa za krótko, żeby coś zdążyć napisać:pp
ale w weekend ten co będzie,napewno napiszęRazzP

pozdrawiam tych, co czekają:*Smile
Elmo
PostWysłany: Pon 23:12, 04 Gru 2006    Temat postu:

Falka Ty tu jeszcze bywasz? xD Bo my czekamy xD
Browzy123
PostWysłany: Pon 14:44, 27 Lis 2006    Temat postu:

i oczywiście czekam na następne

P.S. Nie na temat:
Kiya nadal jesteś wqrzona na mnie Sad Question
Kiya
PostWysłany: Nie 19:23, 26 Lis 2006    Temat postu:

No cóż, prawda troszeczkę styl się zmienił, ale opowiadanie ciekawe. Współczuję D'Jok'owi T.T
Elmo
PostWysłany: Nie 13:48, 26 Lis 2006    Temat postu:

Nareszcie xD Ciekawe... Ale zgodze sie z Browzym Wink Czekam na część następną Smile
Browzy123
PostWysłany: Sob 21:14, 25 Lis 2006    Temat postu:

Wiesz, zaobserwowałem że twój styl pisania sie diamterlanie zmienił, lepiej ci szło dawniej, cóż każdy ma wzloty i upadki, mam nadzieje że następne części będą troche lepsze

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group